homemaker

O organizacji domu, czasu i pieniędzy.

DAY TO DAY FROCK issue title – SHOULDER ARMS !

Lubimy mieć wszystko czarne na białym. Zbieramy faktury, rachunki, bilety, reklamy, gazety, formularze, deklaracje itp. Tony papieru zalegają na naszych regałach i w biurkach. Trudno te wszystkie kartki przechowywać w uporządkowany sposób. Jak sobie z tym poradzić? Zacznijmy, jak zwykle od jednej szuflady, jednego segregatora.

  1. Faktury elektroniczne. Niemal wszyscy dostawcy mediów oferują faktury elektroniczne, jeśli dodatkowo zaczniemy płacić rachunki za pośrednictwem konta internetowego, papiery z tym związane zredukujemy niemal do zera. Zostaną tylko umowy. Potwierdzenia zapłaty starych rachunków trzymamy przez 5 lat. Warto prowadzić w exelu rejestr faktur elektronicznych i wpisywać daty, kiedy zostały one opłacone.
  2. Wydruki. Wyrzućmy wszystko, z czego nie korzystamy, a możemy łatwo znaleźć i/lub wydrukować z komputera lub internetu. U nas zalegały mapy, oferty noclegów, rozkłady jazdy, mini przewodniki turystyczne.
  3. Przepisy kulinarne. Te, które mają szansę zaistnieć w naszym menu, wpinamy do jednego segregatora, resztę wyrzucamy.
  4. Rysunki naszych dzieci. Tu sprawa jest dość trudna. Zwykle prace dzieci mają dla nas ogromną wartość emocjonalną. Z drugiej strony dzieci potrafią wyprodukować naprawdę ogromne ilości papierowo plastelinowych „dzieł”. Proponuję, żeby wybrać po kilka prac wyjątkowych i trzymać je w teczce. Z pozostałych wybrać kilka wartych zapamiętania i sfotografować, lub zeskanować, i w postaci cyfrowej trzymać na komputerze lub nośniku danych. Pozostałe wyrzucić.
  5. Kronika rodzinna. Jeśli chcemy zatrzymać  bilety, foldery, pocztówki czyli pamiątki wspólnych chwil, widzę dwie możliwości. Tworzymy Kronikę rodzinną, do której wklejamy ww. z opisem. Albo aranżujemy je i fotografujemy, i tworzymy cyfrową kronikę. A oryginały wyrzucamy.
  6. Segregator na ważne dokumenty. W oryginale zostawiamy umowy o pracę, umowy z dostawcami mediów, gwarancje na duże sprzęty, akty urodzenia, ślubu, pity.

Moim marzeniem jest niewielka, idealna garderoba. I nie mam na myśli pomieszczenia, a dobrze zaplanowany zestaw ubrań, dzięki którym już nigdy nie powiem, że nie mam co na siebie włożyć. Ubrań, które na mnie pasują, podkreślają walory figury, i komponują się z innymi rzeczami w szafie.

1. Określ typ swojej sylwetki. Nie jest to takie trudne, szczególnie w dobie programów Trinity i Suzannah, zajrzyjcie np. na www.groszki.pl. Ja jestem wiolonczelą.

2. Analiza kolorystyczna. Moje spojrzenie na ubrania zmieniło się, gdy okazało się, że jestem „zimą” ;) i powinnam nosić chłodne kolory i gładkie tkaniny, zamiast romantycznych, pastelowych łączek :/ Taką analizę można przeprowadzić samemu, posiłkując się wujkiem googlem.

3. Styl, w jakim chcemy się ubierać. Inne potrzeby ma mama pracująca w domu, a inne kobieta pracująca w biurze. Zróbmy spis ubrań, które chcemy mieć w szafie. Uwzględnijmy różne okazje.

4. Szukamy trupa w szafie. Wiemy już co nam służy, w tym punkcie pozbędziemy się wszystkiego, co zalega w szafie i nam szkodzi. Przygotujmy sobie trzy worki, na trzy kategorie ubrań: do sprzedania, do oddania, na śmieci. Przyglądamy się krytycznie każdej sztuce odzieży. To co jest w odpowiednim rozmiarze, kroju i kolorze, odkładamy do szafy. Cała resztę klasyfikujemy do jednego z worków.

To co chcemy sprzedać, pierzemy, prasujemy, mierzymy, robimy zdjęcia i od razu wystawiamy na aukcji.

Jeśli chcemy oddać ubrania na cele dobroczynne, postępujemy tak jak wyżej, pierzemy, prasujemy, naprawiamy jeśli można coś naprawić. Tylko pamiętajmy, nie oddawajmy rzeczy, które nie nadają się do noszenia, ubrań brudnych czy porwanych. Ludzie którzy muszą korzystać z takiej pomocy, są wystarczająco upokorzeni swoją kondycją życiową.

Jak najszybciej wywozimy ubrania do miejsca przeznaczenia, żeby przypadkiem nie wróciły na stare miejsce.

Co zrobić z rzeczami, które może jeszcze się przydadzą? Chowamy je do osobnego worka. Jeśli po kilku miesiącach nie wróciliśmy do tych ubrań, to nie są nam one potrzebne.

5. Ewaluacja listy ubraniowej z pt.3. Wykreślmy wszystkie ubrania, które mamy już w szafie. Listę zabierajmy ze sobą na zakupy, i w sklepie patrzmy tylko na rzeczy, które znajdują się na liście. Inne dla nas nie istnieją.

Mam małą, bardzo małą kuchnię, niecałe 6m2. Zmieściło się tam kilka szafek, duża lodówka, kuchenka i zmywarka. I tyle, prawie nic. I na tej małej przestrzeni trzymam mnóstwo gratów. A raczej trzymałam.

Jak odgracić kuchnię?

1. Zastanów się, czego oczekujesz od swojej kuchni. Jak gotujesz, czy lubisz proste posiłki, które nie wymagają skomplikowanych zabiegów. Czy raczej gotowanie to dla ciebie sztuka, która potrzebuje wielu utensyliów?

2. Przez kilka tygodni zapisuj co jecie, może Twoje ulubione potrawy nie wymagają tych wszystkich rzcze zalegających szafki.

3. Przejrzyj pojemniki z przyprawami, kaszami i wyrzuć wszystkie przeterminowane.

4. Sprawdź czy niektóre urządzenia nie powtarzają się. Ja np. miałam dwa durszlaki, a korzystałam z jednego i to sporadycznie.

5. Zastanów się, czy rzeczy, których używasz raz, dwa razy w roku, naprawdę są potrzebne. One przede wszystkim zbierają kurz.

Zastanawiałam się, co jeszcze mogę wyrzucić/oddać/sprzedać.

  • Na pewno jedną foremkę do ciast, mam ich 4, z dwóch na raz korzystam tylko na święta, albo urodziny dzieci. Jedna poszła na śmieci. A może w ogóle zrezygnować z pieczenia? Nie jest to zdrowe jedzenie, w moim piekarniku i tak wychodzi tylko sernik i zebra. Tort upiekłam dwa razy, były to próby nieudane.
  • tłuczek do mięsa, a dokładnie do schabowych, to też nie jest zdrowe jedzenie, i też nie często gości na naszym stole. To może zupełnie zrezygnować?
  • a mikser i blender? Ich funkcje są podobne, tylko mikser lepiej uciera ciasto. Oba się przydadzą, ale dwa duże pojemniki do ucierania, to już nie są potrzebne, jeden idzie na aut.
  • Czy naprawdę potrzebujemy 5 kufli do piwa? Piwo pijemy średnio 4/mies. Ja najbardziej lubię prosto z butelki ;) a mąż z kufla, swojego ulubionego. Gości nigdy nie częstujemy piwem. To właściwie po co nam to szkło?
  • Opiekacz do kanapek – ostatni raz był w użyciu ponad rok temu, to raczej nie jest nam niezbędny.
  • Patelnia grilowa, służy do zdrowego gotowania, ale nasz piekarnik też ma funkcję grila. Po co dublować, chętnie ją komuś odstąpię.
  • znalazłam jeszcze zapasowe smoczki do butelki, nasz dzidziuś kilka miesięcy temu zgubił swoją ostatnią butlę, więc nawet nie mam do czego tych smoczków zamontować.

 

Każda z nas, niemal codziennie staje przed dylematem, co na siebie włożyć. Szafa pęka w szwach, ale nic do siebie nie pasuje, a to co pasuje jest w praniu. Jak się uchronić przed podobnym zagrożeniem?

  1. Wybieramy kolor bazowy: czarny, granatowy, szary, brązowy, khaki. Jeśli nie planujemy minimalistycznej garderoby, wybierzmy dwa kolory bazowe, ale współgrające ze sobą. Łatwiej będzie dobierać do nich dodatki. I tak, jako kolory bazowe można wybrać czarny i szary, albo brązowy i khaki, khaki i granat.
  2. Podstawa garderoby – spodnie, spódnice i żakiety wybieramy właśnie w kolorach podstawowych. Żeby nie było nudno dobierajmy tkaniny z różnych włókien i o różnych fakturach, np. sztruks, tweed, płótno,  Wybieramy materiały naturalne, ale z domieszką elastyny. Mniej się wtedy gniotą, i mają dłuższą żywotność.
  3. Bluzki – najlepiej wyglądają i noszą się bluzki koszulowe z domieszka elastyny. W wersji sportowej możemy założyć, pod rozpiętą koszulę, gładki podkoszulek w pasującym kolorze. Kolory pastelowe, na zimne miesiące mogą być bardziej nasycone barwy, pasujące do bazy.
  4. Sukienka, tą każda kobieta powinna mieć w szafie. Prosta czarna sukienka będzie wyglądała świetnie w każdych warunkach, w teatrze, na letniej imprezie, na rodzinnej kolacji. Wszystko zależy od dodatków, lub ich braku.
  5. Okrycia wierzchnie – dobieramy do koloru bazowego.
  6. Buty. Kocham buty, ale myślę, że potrzebne są, tak naprawdę jedne eleganckie, na obcasie; jedne do wygodnego chodzenia np. baleriny, mokasyny, czy półbuty, i jedne sportowe. I na zimę kozaki, dobrane do koloru bazy ;) Zapomniałam o sandałach, dziękuję Kakot za przypomnienie!

O czymś zapomniałam? Dopiszcie swoje propozycje.

Postanowienia noworoczne zrobione, przystępujemy do realizacji. Oczywiście małymi krokami ;)

Naprawiam/udoskonalam/wyrzucam/organizuję jedną rzecz dziennie. Przykłady:

  • popatrzmy krytycznie na swoje konto mailowe, jak dużo dostajemy maili, których i tak nie czytamy, i to na własną prośbę, zwykle są to subskrybcje, które kiedyś wydawały nam się ciekawe.
  • zajrzyjmy do szaf, czy wszystko, co w nich jest nosimy, lub nosiliśmy przez ostatni rok/dwa lata. Nie możemy jedną z tych rzeczy wyrzucić, albo oddać do kościoła
  • a co się dzieje w szafkach kuchennych, te wszystkie przyprawy, sosy,dżemy mają konkretny termin przydatności, sprawdźmy czy nie ma tam czegoś przeterminowanego, i do kosza
  • postanowiliśmy wieść zdrowsze życie? To może zrezygnujmy z jednej kawy dziennie, albo zróbmy ten jeden spacer, tak tylko spróbować, a może nam się spodoba

W taki sposób można, małymi krokami, wprowadzić w swoje życie wielkie zmiany.

Podpowiedzcie, jakie są Wasze małe kroki?

 

Pierwszy dzień Nowego roku. Aż się prosi o podsumowania i postanowienia. Podsumowanie już zrobiłam, czas na postanowienia.

W tym roku miałam często poczucie, że żyję w bałaganie. Dotyczyło to wielu aspektów życia: naszego mieszkania, pracy, planu dnia. Widziałam bałagan w moim komputerze, właściwie w każdym folderze. Podobnie w skrzynce mailowej, na starym blogu, na forum itd.

To są pomniejsze bałagany, dużo gorszy jest bałagan dotykający uczuć, relacji z ludźmi, emocji, rozwoju duchowego i osobistego.

Gonię za wieloma rzeczami, próbuję sprostać wielu wymaganiom, grać wiele ról. Cały czas, w tyle głowy, jakiś głos mnie pogania – szukaj czegoś nowego, lepszego, nie tu jest Twoje miejsce. I tak miotam, się, szukam odpowiedzi, pomysłów inspiracji, miejsca na ziemi.

W rzadkich chwilach spokoju dochodzi do mnie zupełnie inny głos. Tu jest Twoje miejsce, zajmij się dobrze tym, co teraz robisz, nie szukaj. Zadbaj o to co masz. Odetnij się do nadmiaru informacji, impulsów, pokus. Uprość swoje życie. Zwolnij.

Koniec z tym. Jak osiągnąć spokój i ład? O to kilka rzeczy, które pierwsze przyszły mi na myśl:

1. Stworzyć plan, które obszary życia wymagają naprawy, do tego dopisać pomniejsze cele.

2. Uporządkować bezpośrednie otoczenie: mieszkanie, szafy, samochód.

3. Ograniczyć czas spędzany przy komputerze.

4. Zmodyfikować domowe finanse.

5. Kierować swoje myśli do Boga, męża i dzieci.

6. Koncentrować się na tym co robię w danej chwili, nie bujać myślami, czekając aż przyjdzie coś nowego.

7. Zadbać o relacje z innymi ludźmi: najbliższą i dalszą rodziną, znajomymi, sąsiadami.

 

Fundamentalne pytanie.

Czy zastawialiście się kiedyś, po co sprzątacie? Jaki jest Wasz cel? Odpowiedź wydaje się prosta, żeby było czysto, ale co to dokładnie znaczy. Czysto tak, żeby można było jeść z podłogi, czy raczej czysto na tyle, żebyśmy dobrze się czuli w naszym domu. Ja preferuję ten drugi stan, często mówię, że jak dla mnie, to tu jest „wystarczająco czysto”.

Co to oznacza?

Jest to stan, gdy w domu panuje ład w kilku kluczowych sferach:

  • rzeczy nie leżą na wierzchu, i nie mamy wrażenia nieładu
  • po podłodze nie ganiają „koty” kurzu
  • nie unosi się żaden podejrzany zapaszek, ani z kuchni, ani z toalety
  • łazienka, o tak, ta musi błyszczeć, ale ustalmy, że kosmetyki nie muszą być ustawione rozmiarem czy kolorami, a fugi myję tylko raz na …, hm, właściwie to nigdy ich nie myję
  • podobnie kuchnia, żadnych brudnych naczyń w zlewie, i lepkich plam na blatach, choć z drugiej strony, w lodówce zdarza się znaleźć zasuszony ser, czy przywiędły szczypior ( ale będę z tym walczyć)

Słowem, powinno być na tyle czysto, by otoczenia nas uspokajało i dobrze wpływało na nasz nastrój. A także, byśmy bez skrępowania mogli podjąć niespodziewanych gości.

Jak to osiągnąć, z niemowlęciem na ręku?

Na szczęście, nie wymaga to katorżniczej pracy. Zacznijmy od ogarnięcia pokoi: posłania łóżek, wyrównania poduszek, odkurzenia podłogi raz/dwa razy w tyg. Jeśli chodzi o kuchnię i łazienkę, to powinno wejść nam w nawyk codzienne sprzątanie obu. To nie tylko kwestia estetyki, ale przede wszystkim higieny. Jeśli robimy to codziennie, to nie zarastają one brudem, którego potem trudno się pozbyć. Wystarczy przetrzeć szmatką nasączoną środkiem czyszczącym i już.

Już niedługo pojawi się tu szczegółowa lista czynności porządkowych, z których każda zajmuje mniej jak 10 min, a walnie przyczynia się do poczucia porządku w domu.

I znów spóźniłaś się do pracy, dzieci odwiezione już po dzwonku, i jeszcze rzeczy na basen zostały w domu. Czy można sobie wyobrazić gorszy początek dnia? Jeszcze jakiś czas temu była to moja codzienność, z tym wyjątkiem, że nie spóźniałam się do pracy, bo pracowałam w domu ;)  O to pomysły, które może i wam pomogą się uporać z porannym rozgardiaszem:

Pierwsze męstwo każdego dnia.

Wstajemy gdy tylko zadzwoni budzik. Nie za 5min. Ustalmy to raz na zawsze, nasz budzik nie ma funkcji drzemka. Dzwoni budzik, a my zrywamy się, lub zwlekamy, odnajdźcie swój własny styl, i ruszamy w nowy dzień. Po drodze jeszcze można posłać akt strzelisty, ofiarowując rozpoczynający się dzień w dobrej intencji.

Potrzebny jest harmonogram.

Niech obejmie on najważniejsze czynności poranka, wraz z oszacowaniem czasu, jaki te czynności zajmą.

Jesteśmy optymistami w planowaniu porannego wyjścia z domu. Lepiej załóżmy, że spakowanie i ubranie do wyjścia całego towarzystwa zajmie nam 0,5h, a nie 5min. Oszacujmy też jaki czas zajmie nam dojazd, ale w wersji z korkami na drodze i zatrzymywaniem się na każdych światłach, a nie dla jazdy w najkorzystniejszych warunkach, takie się w dni robocze nie zdarzają.

Jeszcze jedna rzecz. Harmonogram nie będzie działał, jeśli będzie istniał tylko w naszych głowach. Trzeba go spisać i omówić z rodziną. Nasz wisi na korkowej tablicy, która swoją drogą jest tak zabałaganiona, że będzie świetnym tematem na kolejny wpis ;)

Racjonalizacja „drogi ewakuacyjnej”.

Na pewno elegancko jest odwieszać kurtki w garderobie, plecaki trzymać w pokojach dziecięcych, a szczotkę do włosów przy toaletce. Ale pomyślcie ile to generuje dodatkowej bieganiny, żeby wszystko zebrać razem. O ile racjonalniej jest trzymać buty i kurtki koło drzwi, a dodatkowy grzebień w koszyczku, w przedpokoju (mój syn niemal codziennie musi z niego skorzystać).

Wieszajcie ubrania w szafie zestawami.

Czasem podjęcie decyzji co założyć, może ukraść cały poranek. O ile trudniej, gdy dodatkowo ubrania nie są uprasowane, albo jedyna bluzka, którą mogę włożyć do dżinsów jest w praniu. Zamiast segregować ubrania w szafie wg. przeznaczenia np. koszule z koszulami, spódnice ze spódnicami, pogrupujcie ubrania zestawami. I niech te ubrania będą już uprasowane. Nazwijmy ten system weź i załóż.

Pakujcie się wieczorem.

Zanim dzieci pójdą spać, poprośmy je aby spakowały wszystkie rzeczy potrzebne na następny dzień. Książki, piórniki, prace domowe, stroje kąpielowe, sportowe buty i co tylko jeszcze powinny mieć. Tu też bardzo przyda się plan lekcji, żeby nie pakować wszystkiego, tylko to co potrzebne. Tak przygotowane plecaki czekają do rana w specjalnie wyznaczonym miejscu, w korytarzu. Rano pozostanie tylko dopakować drugie sniadanie.

Organizacja? Tak, ale jak zacząć?

Może zacznijmy od pokoju dziecięcego, i całego tego kolorowego zamieszania.

Małymi krokami.

Najchętniej planujemy od razu wielkie porządki, prawdziwą rewolucję. Łatwo opracować świetny plan, obejmujący wszystkie aspekty życia. Tylko co dalej? Pierwszego dnia z radością i energią wprowadzamy plan w życie, drugiego dnia podobnie. Po tygodniu jesteśmy już baaardzo zmęczone, rodzina znudzona. Kolejne dni niosą ze sobą irytację, bo nie tak miało być. Najdalej w drugim tygodniu zaczynamy łamać zasady naszego planu. A potem łapiemy doła, że znów nam nie wyszło.

Proponuję inne podejście – podejście małych kroczków. I krótkich terminów realizacji. W tym tygodniu zajmijmy się zabawkami. Mylę, że czas też jest odpowiedni, nie wiem jak u Was, ale u mnie w domu przybyło mnóstwo nowych zabawek, ubranek, kosmetyków itp. drobiazgów. Jeśli Wasza kanapa tonie w pluszakach, na każdym kroku potykacie się o duplo i nawet w wannie czekają na was zygzak mcqueen i petshopy, to to jest artykuł dla Was. O to kilka sposobów na zorganizowanie domu i ograniczenia zabawkowego bałaganu.

Pokój bez zabawek.

Zacznijmy od wyznaczenia jednego pomieszczenia bez zabawek. Ja zaczęłam od kuchni – głównie ze względów bezpieczeństwa. Następnym pokojem była nasza sypialnia ;) Kolejnym korytarz. Żeby podkreślić nową zasadę wyniosłam wszystkie zabawki do pokoi dziecięcych. Wprowadziłam też surową konsekwencję, jeśli w pokoju bez zabawek znajdę jakiegoś zbiega, to go chowam do „aresztu” na oznaczony czas.

Chowajcie nieużywane zabawki.

Niektóre mamy uważają ten krok za bardzo radykalny, ale uwierzcie, to naprawdę działa. Przeprowadźcie tą operację w czasie gdy dzieci nie ma w domu. Posegregujcie zabawki i odłóżcie, te którymi od dawna dzieci się nie bawiły. Włóżcie je do pudła i schowajcie, ale tak, żeby dzieci ich przypadkiem nie znalazły. I poczekajcie co się będzie działo. Jeśli dzieci będą pytały gdzie są zabawki, powiedzcie prawdę, że zostały schowane na jakiś czas. Jeśli po kilku dniach dzieci nadal upominają się o schowane zabawki, ustalcie, że za np. miesiąc wyjmiecie po jednej zabawce dla każdego dziecka, ale w zamian jakaś inna zabawka trafi do pudła.

Jeśli jednak dzieci nie zauważą zmiany, potrzymajcie zabawki w zamknięciu kilka tygodni, może miesięcy, i potem z czystym sumieniem oddajcie je do kościoła, albo jakiejś organizacji charytatywnej.

Wyrzucajcie zepsute zabawki.

Jeśli coś da się naprawić, to od razu naprawcie, albo schowajcie, dopóki zabawka nie zostanie naprawiona. Jeśli jednak nie da się jej naprawić, i nie jest to ukochany pluszak, to bez żalu wyrzućcie. Nie pozwólmy na stworzenie w pokoju dziecięcym cmentarzyska zepsutych zabawek. Niektórzy myślą, że to nauczy dzieci dbania o zabawki, myślę, że jest odwrotnie.
Tak jak burmistrz Nowego Yorku Giuliani walczył z graffiti, tak my walczmy z wszelkimi przejawami bałaganu.

Zorganizujcie miejsce do zabawy.

Czasami zabawki wędrują po całym domu, bo dzieci nie mają wyznaczonego i przystosowanego miejsca do zabawy. Takim miejscem może być nieużywany pokój, strych, czy obszerny korytarz. U nas jeden z pokoi przeznaczyliśmy na sypialnię trojki naszych dzieci, a drugi na pokój zabaw. W sypialni zostawcie ulubione książki i przytulanki do spania.

Kupujcie zabawki wg. klucza.

Segregowanie Lego od Duplo i Playmobile, może zająć niejedno popołudnie, podobnie z drewnianymi kolejkami Brio i IKEA. Pozwólcie dziecku wybrać, który rodzaj klocków najbardziej lubi, i tylko te kupujcie, ułatwi to również rodzinie robienie dzieciom prezentów.

Wyznaczcie każdemu dziecku miejsce na jego zabawki.

Nigdy nie będzie porządku w zabawkach, jeśli dzieci nie będą miały miejsca na ich przechowywanie. Każde dziecko powinno mieć półkę na swoje książki, i pudła/kosze/szuflady na zabawki. Włączcie do wieczornego rytuału czas na odłożenie zabawek „spać” do ich „domków”.

 

 

Plugin from the creators of iPhone :: More at Plulz Wordpress Plugins